„Theo rozwinął się w ciągu tych paru lat. Miał dopiero lat dwadzieścia trzy, ale już wyrobił sobie opinię doskonałego handlarza obrazami; był ceniony przez kolegów i rodzinę. W jego manierach, stroju i rozmowie było coś wytwornego i ujmującego zarazem. Nosił elegancką, czarną marynarkę wysoko zapiętą, z szerokimi wyłogami, obramowanymi satynową bortą, wysoki, sztywny kołnierzyk i biały krawat związany w gruby węzeł. Miał sklepione, wielkie czoło Van Goghów, ciemnokasztanowe włosy, delikatne, kobiece niemal rysy, łagodne, smutne oczy i twarz o bardzo pięknym owalu.
Theo zatrzymał się przerażony w drzwiach. Przed kilkoma godzinami zaledwie opuścił Paryż, kilka godzin temu otaczała go harmonijna atmosfera jego domu; piękne meble Louis Philippe, umywalnia z ręcznikami i mydłem, puszyste dywany, zasłony tłumiące światło, biurko, półki z książkami, łagodny blask lampy, ładne tapety... A tutaj jego brat leżał na brudnym sienniku, nakryty starym, zniszczonym kocem. Podłoga i ściany były z nieheblowanych desek, jedyne umeblowanie stanowił koślawy stół i krzesło. Vincent był nie umyty i nie uczesany; rudy, gęsty zarost pokrywał mu twarz i szyję.
— Theo — szepnął Vincen.t.“(8)
Perfumy Sarah Jessica Parker |programy do odtwarzania filmów |Spedycja morska