Zbliżał się wieczór
„Zbliżał się wieczór. Zmęczony i zrezygnowany rozciągnąłem się jak długi na mokrej łące, zamierzając rozbić tutaj biwak i spędzić noc sub Jove przy ognisku.
Inżynier S., którego miłą cechą było, że nie tracił humoru w najgorszej nawet sytuacji, poszedł rozpoznać najbliższy teren. Niebawem usłyszałem jego głośne okrzyki i zobaczyłem, że macha rękami, wzywając nas ku sobie. Zerwałem się z ziemi, przeczuwając jakieś pocieszające odkrycie. Inżynier krzyczał ciągle, a w pewnej chwili puścił się w fantastyczne pląsy. Znalazłszy się przy tancerzu, ujrzałem, że pień świerka stojącego przy płaju oznaczony był szeroką niebieską krechą, a nieco poniżej znaku widniały dwie deseczki. Jedna nosiła napis „Do schronu PTT", na drugiej odczytałem słowa „Do schroniska PTT na Swicy 2 12 godziny".
Pobliski schron okazał się kurnym barakiem, zbitym z okrąglaków. Wewnątrz dookoła ścian biegła szeroka ława do spania. Pośrodku na ziemi czerniło się obszerne palenisko. Wkrótce olbrzymi ogień trzaskał wesoło.
Wymościwszy ławy jedliną, powłaziliśmy na nie i siedzieliśmy półnadzy wśród kłębów pary i dymu, susząc kolejno wszystkie części ubrania i bielizny.
Od strony schroniska Na Swicy dochodziły odgłosy strzałów karabinowych, które padały to pojedynczo, to znów całymi seriami. Słuszne więc okazało się nasze przypuszczenie, że w schronisku musi być załoga sowiecka. Schron, gdzie znaleźliśmy przytułek, był dobrze ukryty w młodym lesie świerkowym. Jego złą stronę stanowiło znaczne oddalenie od wody, po którą trzeba było chodzić daleko stromym i śliskim zboczem. Inżynier S. i kapral C. dokazywali cudów ekwilibrystyki, ale wracali z próżnymi prawie kubkami. Ważną sprawę gorącej herbaty rozwiązał wreszcie wykryty w pobliżu schronu duży płat względnie czystego śniegu.“(1)
| betonu drewna tkanin >>>>
car rental katowice |kasa fiskalna |manekiny